Działanie na szkodę spółki – kiedy członek zarządu odpowiada karnie?

Działanie na szkodę spółki – odpowiedzialność karna członka zarządu

W swojej praktyce spotykam się ze sprawami, w których decyzje podejmowane wcześniej w ramach normalnego prowadzenia przedsiębiorstwa po pewnym czasie stają się przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Pojawia się zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, prokuratura zabezpiecza dokumentację spółki, przesłuchuje osoby uczestniczące w transakcjach, analizuje przepływy finansowe i powołuje biegłych, a osoba, która kilka lat wcześniej podejmowała określoną decyzję biznesową, musi zmierzyć się z zarzutem działania na szkodę spółki.

W takich postępowaniach szczególnie istotne jest rozróżnienie pomiędzy decyzją gospodarczą, która z perspektywy czasu okazała się niekorzystna, a zachowaniem rzeczywiście wyczerpującym znamiona przestępstwa. Spółka mogła bowiem ponieść stratę, nieruchomość mogła zostać sprzedana za cenę, którą po kilku latach łatwo uznać za zbyt niską, kontrahent mógł nie zwrócić pożyczonych pieniędzy, natomiast inwestycja, z którą wiązano duże nadzieje, mogła zakończyć się finansowym niepowodzeniem. Żadna z tych okoliczności, rozpatrywana samodzielnie, nie przesądza jednak jeszcze o odpowiedzialności karnej członka zarządu, prezesa czy prokurenta.

Bardzo dobrze pokazuje to wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 18 kwietnia 2024 r., sygn. II AKa 101/24, dotyczący dwóch osób oskarżonych m.in. o czyny z art. 296 § 1 i 3 k.k. Chociaż sąd pierwszej instancji przypisał im odpowiedzialność za jeden z zarzucanych czynów, po rozpoznaniu apelacji Sąd Apelacyjny obu oskarżonych uniewinnił.

Przywołuję ten wyrok, ponieważ bardzo dobrze pokazuje problem, który pojawia się również w praktyce spraw karnych gospodarczych: gdzie kończy się ryzyko związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, a zaczyna przestępstwo działania na szkodę spółki?

Spis treści

Co oznacza działanie na szkodę spółki?

Określenie „działanie na szkodę spółki” jest powszechnie używane w obrocie gospodarczym, jednak jego potoczne znaczenie jest zdecydowanie szersze od odpowiedzialności przewidzianej w prawie karnym. Wspólnik może twierdzić, że prezes działał na szkodę spółki, ponieważ sprzedał nieruchomość za zbyt niską cenę, nowy zarząd może kwestionować umowy zawierane przez swoich poprzedników, natomiast nieodzyskana pożyczka może po kilku latach stać się podstawą twierdzenia, że już samo jej udzielenie było działaniem sprzecznym z interesem przedsiębiorstwa.

Z punktu widzenia odpowiedzialności karnej taka ocena nie wystarcza, ponieważ podstawowe znaczenie ma tutaj art. 296 Kodeksu Karnego, nazywany również przestępstwem nadużycia zaufania. Przepis ten dotyczy osoby, która jest obowiązana na podstawie ustawy, decyzji właściwego organu albo umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą innej osoby lub jednostki organizacyjnej i która, przez nadużycie udzielonych jej uprawnień albo niedopełnienie ciążącego na niej obowiązku, wyrządza znaczną szkodę majątkową.

Już sama konstrukcja art. 296 § 1 k.k. pokazuje, dlaczego w postępowaniu karnym nie można ograniczyć się do stwierdzenia, że spółka straciła pieniądze. Konieczne jest bowiem ustalenie, czy konkretna osoba była zobowiązana do zajmowania się jej sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą, jaki był rzeczywisty zakres jej obowiązków i uprawnień, na czym dokładnie polegało ich przekroczenie albo niedopełnienie, a następnie czy właśnie to zachowanie doprowadziło do powstania szkody.

📌 WAŻNE

To, że spółka poniosła stratę, może być faktem ekonomicznym, jednak stwierdzenie, że określona osoba popełniła przestępstwo z art. 296 k.k., wymaga wykazania wszystkich jego znamion. Pomiędzy tymi dwoma stwierdzeniami nie można automatycznie stawiać znaku równości.

Art. 296 k.k. – za co można odpowiadać?

Postępowania dotyczące działania na szkodę spółki mogą wynikać z bardzo różnych decyzji gospodarczych, ponieważ zarzut może dotyczyć zarówno sprzedaży nieruchomości lub innych składników majątku, jak również udzielenia pożyczki, zaciągnięcia zobowiązania, zawarcia umowy z podmiotem powiązanym, rezygnacji z dochodzenia należności czy przeprowadzenia inwestycji, która ostatecznie okazała się nierentowna.

Nie rodzaj transakcji przesądza jednak o odpowiedzialności karnej. Zasadnicze znaczenie ma ustalenie, czy osoba zajmująca się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą spółki nadużyła swoich uprawnień albo nie dopełniła ciążącego na niej obowiązku, a następnie czy właśnie wskutek tego zachowania powstała szkoda wymagana przez ustawę.

Kodeks karny przewiduje przy tym również kwalifikowane postacie tego przestępstwa, w tym działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, o którym mowa w art. 296 § 2 k.k., oraz wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, określone w art. 296 § 3 k.k. Ustawodawca przewidział ponadto odpowiedzialność za nieumyślne popełnienie czynu określonego w § 1 lub 3, dlatego każda sprawa wymaga dokładnego ustalenia nie tylko tego, co zrobił podejrzany lub oskarżony, ale również tego, w jaki sposób działał.

Kto może odpowiadać za działanie na szkodę spółki?

Chociaż art. 296 k.k. bardzo często pojawia się w kontekście odpowiedzialności karnej członka zarządu, przepis nie dotyczy wyłącznie prezesa czy pozostałych członków zarządu, ponieważ o możliwości przypisania odpowiedzialności nie decyduje sama nazwa stanowiska, lecz rzeczywisty charakter powierzonych danej osobie obowiązków.

W zależności od struktury przedsiębiorstwa oraz okoliczności konkretnej sprawy postępowanie może zatem dotyczyć prezesa zarządu, członka zarządu, prokurenta, a w określonych przypadkach również innej osoby, której powierzono zajmowanie się sprawami majątkowymi albo działalnością gospodarczą danego podmiotu.

Z perspektywy obrony ma to ogromne znaczenie, ponieważ zanim zacznie się analizować wysokość szkody wskazanej przez prokuraturę, trzeba ustalić, czy oskarżony w ogóle posiadał kompetencje i obowiązki, których naruszenie jest mu zarzucane. Sięgam więc w takich sprawach nie tylko do przepisów prawa, ale również do umowy spółki, uchwał, regulaminów, zakresów obowiązków, pełnomocnictw oraz innych dokumentów pokazujących rzeczywisty podział kompetencji wewnątrz przedsiębiorstwa.

Czy członek zarządu odpowiada za każdą stratę spółki?

Prowadzenie działalności gospodarczej z samej swojej natury wiąże się z ryzykiem, dlatego członek zarządu nie może być traktowany jako gwarant tego, że każda podjęta przez niego decyzja przyniesie spółce zysk. Przyjęcie odmiennego założenia prowadziłoby do sytuacji, w której praktycznie każda nieudana inwestycja, nieodzyskana należność czy sprzedaż składnika majątku, którego wartość następnie znacząco wzrosła, mogłaby po kilku latach stać się podstawą odpowiedzialności karnej.

Jeżeli przykładowo spółka kupiła nieruchomość z zamiarem realizacji inwestycji, wcześniej przeprowadziła odpowiednie analizy i podjęła działania zmierzające do pozyskania finansowania, jednak po dwóch latach warunki rynkowe zmieniły się na tyle, że projekt przestał być opłacalny, a nieruchomość ostatecznie sprzedano ze stratą, sam niekorzystny wynik finansowy nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie o odpowiedzialność karną zarządu.

W takiej sytuacji trzeba wrócić do momentu, w którym podejmowano decyzję, oraz ustalić, jakie informacje były wówczas dostępne, jakie analizy zostały wykonane, jakie były prognozy, czy istniały alternatywne rozwiązania oraz czy na podstawie wiedzy posiadanej w tamtym czasie można było racjonalnie zakładać, że dana decyzja odpowiada interesowi gospodarczemu spółki.

Prezes i prokurent oskarżeni o wyrządzenie spółce milionowej szkody

Dobrym przykładem pokazującym, jak skomplikowane mogą być sprawy dotyczące art. 296 k.k., jest wspomniany wcześniej wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 18 kwietnia 2024 r., sygn. II AKa 101/24.

Na ławie oskarżonych znalazły się dwie osoby związane ze spółką, a zarzuty obejmowały m.in. czyny kwalifikowane z art. 296 § 1 i 3 k.k. i były związane z rozporządzaniem nieruchomościami spółki. Sprawa dotyczyła przy tym szkody liczonej w milionach złotych, a więc konsekwencje ewentualnego skazania były dla oskarżonych bardzo poważne.

Co szczególnie interesujące, sprawa nie zakończyła się uniewinnieniem przed sądem pierwszej instancji, ponieważ Sąd Okręgowy we Wrocławiu wyrokiem z 8 grudnia 2023 r., sygn. III K 351/21, przypisał oskarżonym odpowiedzialność za jeden z czynów. Dopiero wniesione przez oskarżonych apelacje doprowadziły do ponownej oceny sprawy przez sąd odwoławczy.

Sąd pierwszej instancji skazał. Sąd Apelacyjny uniewinnił

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił zaskarżony wyrok w zakresie czynu z art. 296 k.k. i uniewinnił obu oskarżonych, co szczególnie dobrze pokazuje, że nawet w sprawie, w której mamy do czynienia z wysoką wartością szkody oraz wcześniejszym wyrokiem skazującym, konieczne pozostaje bardzo dokładne zbadanie całego materiału dowodowego.

Przywołuję tę sprawę nie dlatego, że każde postępowanie dotyczące działania na szkodę spółki powinno zakończyć się w taki sam sposób, lecz dlatego, że dobrze obrazuje ona, jak niebezpieczne może być sprowadzenie odpowiedzialności karnej do prostego zestawienia wartości majątku spółki przed określoną transakcją oraz po jej dokonaniu.

W procesie karnym nie wystarczy bowiem wykazać, że z perspektywy czasu można było podjąć decyzję korzystniejszą. Trzeba udowodnić, że zachowanie konkretnej osoby odpowiadało znamionom konkretnego przestępstwa.

Czy sprzedaż majątku spółki poniżej wartości jest przestępstwem?

Sprzedaż nieruchomości albo innego składnika majątku spółki za cenę, która według sporządzonej później opinii biegłego była niższa od wartości rynkowej, może oczywiście stać się przedmiotem zainteresowania organów ścigania, jednak sama różnica pomiędzy ceną transakcyjną a wartością ustaloną przez rzeczoznawcę nie daje jeszcze podstaw do automatycznego przypisania odpowiedzialności karnej.

W rzeczywistości gospodarczej cena możliwa do uzyskania w konkretnej transakcji nie zawsze odpowiada wartości wynikającej z operatu, ponieważ znaczenie może mieć sytuacja finansowa przedsiębiorstwa, konieczność szybkiego pozyskania środków, stan prawny nieruchomości, istniejące obciążenia, zainteresowanie innych nabywców, dodatkowe warunki transakcji czy sytuacja na rynku istniejąca właśnie wtedy, gdy podejmowano decyzję o sprzedaży.

Dlatego opinia biegłego dotycząca wartości majątku może być niezwykle ważnym dowodem, jednak nie powinna zastępować analizy całego zdarzenia gospodarczego oraz rzeczywistych przyczyn, dla których osoby działające w imieniu spółki zdecydowały się na określone rozwiązanie.

Dlaczego decyzji biznesowej nie można oceniać wyłącznie po jej skutkach?

Jednym z problemów, które dostrzegam w sprawach dotyczących odpowiedzialności za decyzje gospodarcze, jest ocenianie tych decyzji przy wykorzystaniu wiedzy, której osoba podejmująca je kilka lat wcześniej zwyczajnie nie posiadała.

Po pięciu latach wiadomo już, że ceny nieruchomości w danej lokalizacji wzrosły, kontrahent okazał się niewypłacalny, określona inwestycja przyniosła stratę albo przyjęty model biznesowy się nie sprawdził, jednak członek zarządu podejmujący decyzję wcześniej nie znał przyszłości i nie powinien być oceniany tak, jak gdyby dysponował informacjami, które pojawiły się dopiero później.

Z tego względu w sprawach dotyczących działania na szkodę spółki staram się odtworzyć rzeczywistą sytuację istniejącą w dniu podejmowania kwestionowanej decyzji, ponieważ dopiero wtedy można ocenić, czy była ona wynikiem racjonalnej kalkulacji gospodarczej, czy też istnieją podstawy do twierdzenia, że doszło do nadużycia uprawnień albo niedopełnienia obowiązków.

Co trzeba udowodnić, aby skazać za działanie na szkodę spółki?

Zarzut z art. 296 k.k. powinien zostać rozłożony na poszczególne elementy, ponieważ dopiero ich łączna analiza pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją podstawy odpowiedzialności karnej. Trzeba przede wszystkim ustalić źródło i zakres obowiązków oskarżonego, następnie wskazać konkretne uprawnienie, którego miał nadużyć, albo konkretny obowiązek, którego miał nie dopełnić, a później wykazać powstanie szkody oraz związek pomiędzy zachowaniem oskarżonego a jej wystąpieniem.

W zależności od kwalifikacji prawnej zarzucanego czynu konieczne jest również ustalenie wymaganej strony podmiotowej, dlatego stwierdzenie, że zarząd mógł albo powinien postąpić inaczej, nawet jeżeli z biznesowego punktu widzenia okaże się trafne, nie może zastępować analizy znamion przestępstwa.

Prawo karne nie służy przecież do wybierania, kilka lat po dokonaniu transakcji, najlepszego spośród wszystkich możliwych wariantów gospodarczych, lecz do ustalenia, czy konkretne zachowanie konkretnej osoby stanowiło czyn zabroniony.

Jak bronić się przed zarzutem z art. 296 k.k.?

W sprawach karnych gospodarczych nie ograniczam analizy do treści postanowienia o przedstawieniu zarzutów czy późniejszego aktu oskarżenia, ponieważ bardzo często odpowiedź na twierdzenia prokuratury znajduje się w dokumentach powstałych wiele lat wcześniej, kiedy nikt jeszcze nie zakładał, że określona transakcja stanie się przedmiotem postępowania karnego.

Jeżeli zarzut dotyczy sprzedaży nieruchomości, trzeba ustalić, dlaczego zdecydowano się na jej sprzedaż, kto uczestniczył w podejmowaniu decyzji, jakie były wcześniejsze oferty, czy sporządzano wyceny, jaka była sytuacja finansowa spółki oraz czy rzeczywiście istniała możliwość oczekiwania na innego nabywcę. Jeżeli natomiast przedmiotem postępowania jest udzielenie pożyczki, znaczenie może mieć sytuacja finansowa pożyczkobiorcy w chwili zawierania umowy, zastosowane zabezpieczenia, wcześniejsza współpraca pomiędzy podmiotami oraz gospodarczy cel udzielenia finansowania.

Właśnie dlatego obrona w sprawie o działanie na szkodę spółki często zaczyna się nie od samego Kodeksu karnego, lecz od dokładnego odtworzenia mechanizmu gospodarczego, który prokuratura uznała za przestępstwo.

Kancelaria Adwokacka Moskal i Partnerzy
Kancelaria Adwokacka Moskal i Partnerzy

Zarzut działania na szkodę spółki?

Skonsultuj sytuację i dokumentację dotyczącą kwestionowanych decyzji gospodarczych przed podjęciem kolejnych czynności procesowych.

693 029 828

Jakie dokumenty mają znaczenie w sprawie o działanie na szkodę spółki?

Po kilku latach od zakwestionowanej transakcji jednym z najważniejszych dowodów pozwalających odtworzyć rzeczywiste motywy decyzji biznesowej może okazać się dokumentacja, która wcześniej wydawała się zupełnie zwyczajna. Uchwały zarządu i wspólników, korespondencja e-mailowa, operaty szacunkowe, oferty konkurencyjne, analizy ekonomiczne, dokumentacja księgowa, korespondencja z bankiem, opinie doradców czy wcześniejsze wersje umów mogą pokazać, jakimi informacjami dysponowano oraz jakie argumenty przemawiały za przyjęciem konkretnego rozwiązania.

Z tego powodu dokumentacji nie należy analizować wyłącznie pod kątem dowodów, które prokuratura uznała za obciążające, ponieważ równie istotne mogą być materiały pokazujące ekonomiczne uzasadnienie decyzji, zakres kompetencji poszczególnych osób albo okoliczności, których nie uwzględniono przy formułowaniu zarzutu.

Inne uniewinnienia w sprawach z art. 296 k.k.

Wyrok w sprawie II AKa 101/24 nie jest jedynym przykładem postępowania dotyczącego art. 296 k.k., które zakończyło się uniewinnieniem.

W wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 14 czerwca 2017 r., sygn. II AKa 107/17, sąd zmienił wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu i uniewinnił oskarżonego od przestępstwa z art. 296 § 3 k.k. w zw. z art. 296 § 1 i 2 k.k.

Równie interesujący jest wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 30 czerwca 2016 r., sygn. III K 102/15, dotyczący zarzutu z art. 296 § 1 k.k. W tej sprawie również zapadł wyrok uniewinniający, a samo postępowanie dotyczyło przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu.

Nie przywołuję tych orzeczeń po to, aby sugerować, że każdy zarzut działania na szkodę spółki można skutecznie podważyć, ponieważ każda sprawa wymaga indywidualnej oceny zgromadzonych dowodów. Pokazują one jednak bardzo wyraźnie, że ani sama wysokość wskazywanej przez prokuraturę szkody, ani fakt, że określona decyzja gospodarcza przyniosła przedsiębiorstwu stratę, nie mogą zastąpić dowodów pozwalających przypisać konkretnej osobie wszystkie znamiona przestępstwa.

Zarzut działania na szkodę spółki – od czego zaczynam obronę?

Kiedy zgłasza się do mnie osoba, której przedstawiono zarzut działania na szkodę spółki, nie zaczynam od pytania, jak wysoka jest szkoda wskazana przez prokuraturę. W pierwszej kolejności chcę wiedzieć, co dokładnie zrobił mój klient, za co rzeczywiście odpowiadał w spółce i dlaczego kilka lat wcześniej podjął właśnie taką, a nie inną decyzję, ponieważ dopiero odpowiedzi na te pytania pozwalają ocenić, czy mamy do czynienia z zachowaniem, które może prowadzić do odpowiedzialności z art. 296 k.k., czy też z próbą nadania odpowiedzialności karnej decyzji gospodarczej, która nie przyniosła oczekiwanego rezultatu.

W tego rodzaju sprawach szczególnie istotna jest dla mnie dokumentacja powstała przed wszczęciem postępowania karnego, a więc w czasie, kiedy nikt jeszcze nie przygotowywał się do obrony przed zarzutami. To właśnie korespondencja pomiędzy członkami zarządu, wcześniejsze oferty, analizy ekonomiczne, wyceny, uchwały, dokumentacja księgowa czy wiadomości wymieniane z kontrahentami mogą najlepiej pokazać, czym rzeczywiście kierowała się osoba podejmująca określoną decyzję oraz jakimi informacjami wówczas dysponowała.

Z perspektywy obrońcy szczególnie ostrożnie podchodzę do sytuacji, w których decyzja gospodarcza sprzed kilku lat jest oceniana przy wykorzystaniu wiedzy dostępnej dopiero dzisiaj. Jeżeli nieruchomość po pięciu latach jest warta dwa razy więcej, nie oznacza to jeszcze, że jej wcześniejsza sprzedaż była działaniem przestępczym, podobnie jak późniejsza niewypłacalność kontrahenta nie oznacza automatycznie, że udzielenie mu wcześniej finansowania stanowiło działanie na szkodę spółki.

Dlatego, kiedy prowadzę obronę osoby podejrzanej lub oskarżonej o działanie na szkodę spółki, staram się odtworzyć cały proces gospodarczy, który doprowadził do zakwestionowanej transakcji, ponieważ dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy szkoda rzeczywiście powstała, czy pozostaje w związku z zachowaniem mojego klienta, czy doszło do przekroczenia konkretnych uprawnień albo niedopełnienia konkretnego obowiązku oraz czy zgromadzony materiał pozwala przypisać mu odpowiedzialność karną.

Działanie na szkodę spółki – sama strata nie oznacza przestępstwa

Wyroki, które przywołałem w tym artykule, dobrze pokazują, dlaczego w sprawach gospodarczych nie powinno się stawiać znaku równości pomiędzy stratą spółki a odpowiedzialnością karną osoby, która wcześniej uczestniczyła w podejmowaniu określonych decyzji.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba oskarżona z art. 296 k.k. zostanie uniewinniona ani że każdą stratę przedsiębiorstwa można wytłumaczyć zwykłym ryzykiem gospodarczym. Każda sprawa wymaga odrębnej oceny, a znaczenie mają konkretne dowody, rzeczywisty zakres obowiązków oskarżonego, sposób podejmowania decyzji oraz związek jego zachowania z powstałą szkodą.

Z perspektywy obrońcy za szczególnie istotne uważam jednak to, że wysokość szkody wskazana w zarzucie nie przesądza o winie, podobnie jak nie przesądza o niej sam fakt, że określona decyzja biznesowa po kilku latach okazała się niekorzystna.

W sprawie karnej pytanie o to, ile straciła spółka, jest więc ważne, ale bardzo często nie jest pytaniem najważniejszym, ponieważ wcześniej trzeba ustalić, co konkretnie zrobił oskarżony, jaki obowiązek miał naruszyć, jakimi informacjami dysponował w chwili podejmowania decyzji oraz czy prokuratura jest w stanie wykazać, że właśnie jego zachowanie doprowadziło do szkody objętej zarzutem.

Otrzymałeś zarzut z art. 296 k.k.? Skonsultuj sprawę przed złożeniem wyjaśnień

Jeżeli pełniłeś funkcję członka zarządu, prezesa, prokurenta albo odpowiadałeś za sprawy majątkowe spółki i usłyszałeś zarzut działania na jej szkodę, warto przeanalizować sytuację jeszcze przed złożeniem szczegółowych wyjaśnień. Dotyczy to również przypadku, w którym zarzut nie został jeszcze przedstawiony, ale zostałeś wezwany na przesłuchanie, w spółce zabezpieczono dokumentację albo wiesz, że prokuratura bada transakcje, w których uczestniczyłeś.

W sprawach karnych gospodarczych pierwsze czynności procesowe mogą mieć znaczenie dla dalszego przebiegu postępowania, dlatego przed przyjęciem określonej linii obrony chcę poznać nie tylko treść samego zarzutu, ale również dokumentację, która pozwala odtworzyć rzeczywiste okoliczności podejmowania decyzji kwestionowanych obecnie przez organy ścigania.

Prowadzę sprawy karne, w tym sprawy dotyczące przestępstw gospodarczych, odpowiedzialności karnej członków zarządu oraz zarzutów działania na szkodę spółki, zarówno na etapie postępowania prowadzonego przez prokuraturę, jak i przed sądem.

Jeżeli chcesz skonsultować swoją sprawę, skontaktuj się ze mną:

adw. Michał Moskal
tel. 693-029-828

Kancelaria Adwokacka Moskal i Partnerzy
Kancelaria Adwokacka Moskal i Partnerzy

Zarzut działania na szkodę spółki?

Skonsultuj sytuację i dokumentację dotyczącą kwestionowanych decyzji gospodarczych przed podjęciem kolejnych czynności procesowych.

693 029 828

Zobacz także

Adwokat Ewelina Księżopolska-Moskal

+48 693 029 828

ewelina.ksiezopolska@gmail.com